Ptaki: orzeł przedni, puchacz, dzięcioł trójpalczasty, pluszcz, orzechówka, kruk, płochacz halny
Orzeł przedni (zys)
Orzeł ma brązowe upierzenie, żółty, mocno zakrzywiony dziób z ciemniejszym końcem, silne szpony. Uzupełnieniem tej broni jest doskonały wzrok. Samica orła jest większa od samca.
U największych samic rozpiętość skrzydeł może przekraczać 2 metry a długość ciała osiąga
1 metr. Rozpostarte skrzydła orła są zakończone palczasto, po czym najłatwiej go odróżnić od innych ptaków szponiastych, widzianych z większej odległości w locie.
Para orłów ma po kilka gniazd na swoim terytorium. Buduje je najczęściej na starych jodłach
i świerkach, czasem na półkach skalnych. W jednym z tych gniazd, na przełomie marca
i kwietnia samica składa 2 jaja, z których wylęgają się młode orzełki. Po co więc orłom kilka gniazd? Dla zmylenia potencjalnych wrogów…
Po wykluciu się młodych orzełków silniejsze z piskląt najczęściej eliminuje swoje rodzeństwo, atakując je oraz zagładzając przez zjadanie całego pokarmu przynoszonego przez matkę. Takie zjawisko nazywane jest kainizmem i występuje u wielu gatunków ptaków, nie tylko u orłów
i choć z punktu widzenia człowieka wydaje się czymś okrutnym, to dla populacji orłów przynosi korzyść, bo przeżywają najsilniejsze i najlepiej dostosowane do życia osobniki.
Osobniki młodociane do piątego roku życia mają duże białe plamy na ogonie i skrzydłach. Zanik tych plam zbiega się w czasie z założeniem przez ptaka rodziny. Para orłów jest sobie wierna aż do śmierci jednego z nich. Orły mogą dożywać na wolności do ponad 20 lat,
a w niewoli (dobrze karmione i chronione przed wrogami) nawet dwukrotnie dłużej.
Nie tylko razem opiekują się potomstwem, ale potrafią też wspólnie polować. Orzeł przedni żywi się ssakami, ptakami, płazami i gadami. Potrafi zabić świstaka, lisa, młodą kozicę i sarnę. Swoją zdobycz atakuje częściej na ziemi niż w powietrzu. Do ataku stosuje swoje potężne szpony, a nie dziób. Orzeł nie gardzi też padliną.
Ten ptak znajduje się na szczycie piramidy pokarmowej, dlatego też potrzebuje rozległego terytorium. W polskich Tatrach mamy jedną parę orłów, gniazdującą w Tatrach Zachodnich. W Tatrach słowackich znane jest 6 terytoriów par orłów.
Największym wrogiem orła przedniego jest niestety człowiek. Orły w pierwszej połowie XX wieku w polskich Tatrach były obserwowane jedynie jako osobniki zalatujące. Od wielu lat notowane jest występowanie jednej pary gniazdujących i wyprowadzających młode osobników w Tatrach Zachodnich.
W przekazach literackich znajdują się wzmianki o atakach orłów na ludzi. Poza atakowaniem osób nadmiernie blisko podchodzących do ich gniazda, orły rzekomo miały pożreć małe dziecko. Jednak to człowiek jest większym zagrożeniem dla orła niż orzeł dla człowieka. Orły zabijano dla pozyskania ich cennych piór, wybierano też z gniazd jaja orle i pisklęta, celem wychowywania orłów w niewoli. Obecnie największym zagrożeniem dla tatrzańskich orłów przednich jest nielegalna penetracja terenu przez turystów w rejonach gniazd. Pamiętajmy, że robiąc zdjęcie gniazda, możemy skazać pisklęta na opuszczenie przez rodziców i śmierć! Ochrona gniazd orła zakłada tworzenie stref ochronnych dookoła miejsca, gdzie się to gniazdo znajduje i wyeliminowanie wszelkich form ludzkiej obecności.
Puchacz
Jest to największa z sów nie tylko w Tatrach i w Polsce, ale również na świecie. Rozpiętość skrzydeł największych osobników dochodzi nawet do 170 cm. Te największe to z całą pewnością są samice, bo u puchaczy samice są znacznie większe od samców.
Długie na kilka centymetrów „uszy” z piór, jakie puchacz ma na swojej głowie, wcale nie są uszami. Jego prawdziwe uszy znajdują się wśród piór, po bokach głowy i są położone niesymetrycznie, przez co dźwięki docierają do nich w różnym czasie, co pozwala na zlokalizowanie w przestrzeni źródła dźwięku. Lepszemu słyszeniu u puchacza i innych sów sprzyja dodatkowo tzw. szlara, czyli płasko ułożone, krótkie i sztywne pióra otaczające dziób i oczy ptaka na kształt jakby maski. Szlara wychwytuje i wzmacnia dochodzące do sowy dźwięki. Puchacz, mimo tego że jego szlara nie jest tak dobrze widoczna jak u innych sów, posługuje się więc słuchem przy nocnych polowaniach, lokalizując w ten sposób swoje potencjalne zdobycze, a z kolei one, jeśli nie chcą być zlokalizowane, muszą siedzieć cicho, „jak mysz pod miotłą”…
To, czego puchacz nie może strawić, wypluwa. Te tak zwane wypluwki składają się z czaszek i kości, piór, pazurków i dziobów. Gromadzą się w miejscach, gdzie ptak lubi przesiadywać (można je poznać, bo są oznaczone jakby białą farbą ( kałem puchacza) i w gnieździe, a z ich analizy można dokładnie określić dietę puchacza.
Czym się żywi? Potrafi upolować jeża, karczownika, szczura, kruka, sójkę i inne tej wielkości ptaki, ale czasami atakuje z sukcesem jeszcze większe ofiary, jak zające, a nawet lisy. Poluje też na inne sowy – puszczyka i sowę uszatą (uszatkę). Potrafi wygrać pojedynek z jastrzębiem o gniazdo, atakuje też ptaki rybożerne.
Prowadzi generalnie nocny tryb życia, choć zdarza się , że czasami atakuje jakąś zdobycz
i w dzień. Jednak woli unikać dziennej aktywności, bo bywa wtedy prześladowany przez całe stada mniejszych ptaków, z którymi normalnie dobrze sobie radzi po ciemku.
W Tatrach Polskich gnieździ się kilka par tego ptaka, ponieważ potrzebuje on dużego terytorium dla wykarmienia siebie i swoich młodych. Pod gniazdo najchętniej wykorzystuje tu półki skalne na skałkach w dolinach reglowych, a przygotowania do wyprowadzenia młodych trwają już w zimie, kiedy to puchacz ma swoje gody. To wtedy najłatwiej usłyszeć jego charakterystyczny głos – u-hu. Gniazdo jego jest bardzo proste, to wygnieciony dołek wypełniony jego wypluwkami oraz sierścią i piórkami ofiar, na których od lutego do początku kwietnia samica składa od 2 do 4 jaj. Siedzącą na gnieździe samicę karmi wtedy samiec. Może więc takie zachowanie typu „przez żołądek do serca” powoduje, że puchacze tworzą wierne sobie pary…
Młode opuszczają gniazdo, zanim nauczą się latać, przesiadują wtedy na konarach w pobliżu gniazda, a rodzice karmią je tam i bronią przed wrogami. Mimo opieki rodziców wiele piskląt puchacza ginie wtedy, atakowane są nieraz przez zwierzęta tych samych gatunków, którymi karmią je rodzice. Podobnie jak w przypadku orła przedniego, dookoła gniazd puchacza również tworzy się strefy ochronne, w których wyklucza się obecność człowieka.
Dzięcioł trójpalczasty
Jest to ptak wielkości drozda, związany z borami świerkowymi, w których jest dużo obumarłych drzew. Dzięcioł ten jest gatunkiem osiadłym, nie odlatuje na zimę, tylko spędza ją w „swoim” lesie.
W Tatrach spotkać go można w piętrach reglowych, z tym że częściej występuje w reglu górnym, gdzie znajduje się najwięcej rozpadających się starodrzewi świerkowych zaatakowanych przez kornika.
Dzięcioł trójpalczasty zgodnie z nazwą ma po trzy palce na każdej nodze. Dwa z nich skierowane są do przodu, a trzeci do tyłu. U innych gatunków dzięciołów występują po 4 palce, 2 skierowane do przodu, a 2 do tyłu. Taki układ palców, które są zakończone ostrymi pazurkami oraz długi i mocny ogon, na którym dzięcioł opiera się podczas kucia kory i drewna zapewnia mu podparcie i stabilność.
Samca od samicy łatwo jest odróżnić po kolorze czapeczki, która u samca jest żółta, a u samicy biała z czarnymi kreskami. Dzięcioł trójpalczasty w odróżnieniu od wielu innych gatunków dzięciołów nie posiada w swoim ubarwieniu akcentów koloru czerwonego.
Dzięcioł ma bardzo silny, ostry dziób, którym może kuć drewno. W wyciąganiu przysmaków spod kory pomaga mu dodatkowo wyjątkowo długi i lepki język, którym dzięcioł dociera do różnych zakamarków pod korą i wyciąga w ten sposób swoje przysmaki. Żywi się głównie owadami, zwłaszcza chrząszczami (owadami dorosłymi i larwami), wśród których bardzo lubi korniki, kózkami i ryjkowcami. Pożera też larwy motyli. O jego wpływie na korniki może świadczyć fakt, że w ciągu roku, jak wyliczyli to specjaliści entomologii leśnej, jeden dzięcioł trójpalczasty potrafi rozprawić się z ponad pół milionami korników drukarzy w różnych stadiach ich życia! Potrafi również wypijać sok płynący pod korą drzewa, a zimą nie pogardza nasionami drzew i innych roślin.
Podczas żerowania dzięcioł trójpalczasty „obrączkuje” drzewo, wykuwając dziury dookoła pnia.
Gniazdo zakłada w dziupli, którą wykuwa w pniach spróchniałych świerków lub olch na wysokości kilku metrów. Średnica otworu dziupli ma około 5 cm. Samica składa w niej na początku maja kilka jajeczek, którymi opiekują się oboje rodzice. Młode są dokarmiane przez rodziców jeszcze przez miesiąc po opuszczeniu gniazda.
Pluszcz (kordusek)
Jest to ptak wielkości szpaka. Samce pluszcza są większe od samic. Ma on ciemno ubarwiony grzbiet i skrzydła oraz biała plamę na podgardlu i piersi. Podobne ubarwienie ma wiele innych ptaków wodnych, które dzięki temu nie są widoczne dla potencjalnych napastników z góry, na ciemnym tle oraz przez potencjalne ofiary z dołu, na tle jasnego nieba.
Jego kości są wypełnione w środku szpikiem (u innych ptaków kości są wypełnione powietrzem), co stanowi rodzaj balastu ułatwiający nurkowanie i bieganie pod wodą po dnie. Pluszcz nurkuje w lodowatej wodzie potoków zarówno latem jak i zimą, kiedy musi w tym celu szukać nieraz luk w pokrywającym potok lodzie. Nie przemarza wtedy dlatego, że dzięki wydzielinie gruczołu kuprowego, którą impregnuje on swoje piórka, nie nasiąkają one wodą. Poza tym, podczas mrozów to właśnie w wodzie jest najcieplej, bo ma ona choć niewielką, to jednak dodatnią temperaturę…
Pluszcze nie odlatują na zimę, tylko spędzają ją w swoim rewirze, dlatego też preferują do swojego osiedlenia się górskie potoki, które nie zamarzają całkowicie zimą i zapewniają im dostęp do znajdującego się na dnie pożywienia.
Podczas swoich pobytów pod wodą pluszcz wyciąga dziobem spod kamieni larwy owadów oraz inne bezkręgowce. Podczas odpoczynku na głazach wystających z wody pluszcz często wykonuje ruchy upodabniające go do płynącej wody, co utrudnia potencjalnemu drapieżnikowi zauważenie go.
Pluszcze ukrywają swoje gniazda w szczelinach pod skałami i wykrotach bardzo blisko wody, nieraz nawet schowane za ścianą wody wodospadu. Najlepsze miejsca na gniazda są wykorzystywane przez wiele pokoleń tych ptaków. Często dochodzi między pluszczami do walk o takie miejsca oraz o terytoria, jakimi są odcinki od kilkuset metrów do kilku kilometrów biegu potoku.
W ciągu roku wyprowadza dwa lęgi, w kwietniu i czerwcu. Młode po opuszczeniu gniazda są jeszcze przez pewien czas dokarmiane przez rodziców.
Orzechówka
Jest to ptak z rodziny krukowatych wielkości sójki, o upierzeniu brązowym w jasne plamki,
z czarnym wierzchołkiem głowy, skrzydłami i ogonem.
Ma mocny dziób dostosowany do wydłubywania z szyszek nasion limby, z którą jest związany w sposób szczególny. Orzechówka żywi się jej nasionami, a przy okazji robienia zapasów
i ukrywania „na czarną godzinę” części orzeszków limbowych, rozsiewa to drzewo. Orzechówka nie przenosi po jednym orzeszku w dziobie, tylko gromadzi ich nawet kilkadziesiąt w wolu i zakopuje po kilka sztuk na głębokości kilku centymetrów, która jest optymalna zarówno dla ukrycia nasion, jak i dla kiełkowania tego drzewa. O części swoich spiżarni orzechówka zapomina, czasami właścicielka takiej spiżarni ginie, a wtedy następnej wiosny kiełkują w tym miejscu młode limby. Jak stwierdzili badacze orzechówek, ptak ten potrafi zgromadzić w swoich skrytkach nawet do 100 tysięcy nasion limbowych! W sierpniu, kiedy dojrzewają limbowe szyszki, orzechówki gromadzą się w stada w pobliżu owocujących drzew i walczą o swój przysmak z wiewiórkami i dzięciołami, które też doceniają walory tych pełnych białka i tłuszczu nasion. Grupy starych limb przy górnej granicy lasu stają się wtedy jednymi z najbardziej hałaśliwych miejsc w lesie… Poza Tatrami podobne sceny można obserwować w pobliżu owocujących leszczyn, których orzechy są też przysmakiem orzechówek.
Poza nasionami limby i orzechami laskowymi orzechówki zjadają nasiona innych drzew szpilkowych, buka oraz wszelkie larwy, ślimaki i inne bezkręgowce, jakie napotkają, a nawet myszy i jaszczurki. Orzechówka nie należy do ptaków płochliwych i nie obawia się zbytnio człowieka, choć ten w przeszłości polował na nią, bo jej mięso było kiedyś bardzo cenione. Ptaki te niestety nauczyły się korzystać z resztek jedzenia pozostawionych przez turystów,
a nawet, jak ma to miejsce np. nad Morskim Okiem, żebrzą o jedzenie lub usiłują je wydrzeć ludziom. Pokarm pochodzący od turystów nie jest jednak tym, co orzechówki powinny jeść,
a z zakopanych w ziemi frytek nie wykiełkują nowe limby…
Orzechówki wyprowadzają w ciągu roku tylko jeden lęg, a składają stosunkowo niewiele jaj – 2 do 4, dlatego też muszą się bardzo troskliwie opiekować pisklętami, aby odnieść sukces lęgowy. Gniazdo budują najczęściej na świerkach już na przedwiośniu. Jaja składają w marcu a czasem kwietniu, mają więc dużo czasu, aby opiekować się pisklętami. Podczas wysiadywania jaj samiec karmi samicę, która cały czas ogrzewa zawartość gniazda albo zastępuje ją na pewien czas w wysiadywaniu. Po wyfrunięciu młodych z gniazda rodzice dokarmiają je jeszcze przez kilka tygodni. Młode usamodzielniają się wtedy, kiedy dojrzewają nasiona limby i orzechy laskowe. Orzechówki nie odlatują na zimę.
Kruk
Przysłowie, że „kruk krukowi oka nie wykole”, mija się z prawdą, bo niestety zdarza się czasami, że kruk zaatakuje gniazdo innego kruka i pożywi się znajdującymi w nim jajami lub pisklętami…
Samiec kruka jest większy niż samica (odwrotnie jak np. u orła czy myszołowa). Młode kruki wędrują w stadach, poszukując swojej „drugiej połowy” i terytorium do gniazdowania. Po dobraniu się w parę takie kruki są sobie wierne przez całe życie. Loty godowe kruków najczęściej mają miejsce w lutym. Po nich kruki budują bardzo solidne gniazda, które są przez nie wykorzystywane przez wiele lat. Są to konstrukcje z patyków przypominające nieco gniazda bociana, wyścielone w środku. Gniazda takie powstają bądź na wysokich drzewach, bądź półkach skalnych. Samica składa kilka jaj, z których po około 3 tygodniach wykluwają się młode. Podczas wysiadywania jest ona dokarmiana przez swojego partnera. Wczesną wiosną kruki mają pod dostatkiem wszelkiej padliny wytapiającej się spod śniegu, więc młode kruki karmione przez oboje rodziców szybko rosną, choć masę dorosłego ptaka osiągają dopiero na początku zimy.
Kruk żywi się wszystkim, co może upolować lub znaleźć. Zjada zarówno padlinę jak i ptaki, ssaki, płazy, gady, ślimaki, owady, nasiona, owoce, resztki wyrzucane przez ludzi… Z jednej strony jest ceniony przez ludzi jako czyszczący teren z padliny mogącej rozsiewać choroby,
z drugiej strony jest przez nich oskarżany o atakowanie potencjalnych zdobyczy człowieka, co powodowało w przeszłości tępienie kruków przez myśliwych. Choć kruki są wielkości myszołowa, to potrafią przegonić nawet orła lub bielika. Są ptakami długowiecznymi, mogącymi w sprzyjających warunkach dożywać ponad 40 lat.
Kruki są niezwykle inteligentne. Naukowcy badający inteligencję różnych zwierząt twierdzą, że kruka można pod tym względem porównać z szympansem! Potrafią one rozwiązywać problemy, wykorzystywać narzędzia, robić je, a nawet uczą się jedne od drugich posługiwania się nimi. Do wąskiego naczynia, w którym w wodzie pływa jakiś kąsek, wrzucają kamienie, aby podnieść poziom wody i wyciągają przysmak. Tego by się sam Archimedes nie powstydził! Do dużej padliny, której skóry nie dadzą rady rozerwać dziobem, zwabiają duże drapieżniki, które wykonują za nie najtrudniejszą robotę.
Płochacz halny
Płochacz nie jest wcale tak płochliwy, jak sugeruje jego nazwa. Ten ptak jest nieco większy od wróbla i przypomina go ubarwieniem w tonacjach brązu i szarości. Jest stałym mieszkańcem obszarów górskich, gdzie najlepiej czuje się na wysokościach od górnej granicy lasu aż po szczyty. Łatwo przyzwyczaja się do obecności człowieka, dlatego też najłatwiej zobaczyć go na szczycie Kasprowego Wierchu lub w pobliżu schronisk, gdzie skacząc po ziemi, szuka pożywienia. Zimą nie odlatuje „do ciepłych krajów”, tylko szuka nieco łagodniejszych warunków w niższych partiach gór.
Płochacza można nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć. Samce płochacza wydają latem dźwięki przypominające śpiew skowronka. Mogą śpiewać zarówno siedząc na podłożu jak i podczas lotu.
Płochacze mają dość skomplikowane życie rodzinne. Żyją w grupkach kilku samic i kilku samców, w których trudno wyodrębnić pary, gdyż samica może mieć w gnieździe pisklęta od kilku ojców. Gniazda budują w szczelinach skalnych lub nawet w szczelinach murów wzniesionych przez człowieka. Gniazda są doskonale schowane i wyścielone trawkami, piórkami i włosiem.
Płochacze w ciągu lata mogą wyprowadzić nawet 2 lęgi. Jajeczka płochacza są koloru zielonkawo niebieskiego, przekraczają nieco długość 2 cm. Czas wysiadywania jaj trwa 15 dni. Samica znosi ich kilka, bo w górach trudno by wykarmić liczniejsze potomstwo.
W wysiadywaniu młodych i ich karmieniu pomagają samicy wszystkie samczyki z jej grupy rodzinnej.
Płochacz żywi się zarówno nasionami roślin jak i drobnymi owadami i pajęczakami. Nie gardzi resztami z posiłków turystów, ale z całą pewnością nie należy go dokarmiać, bo dokarmianie dzikiego zwierzęcia zawsze wychodzi mu na szkodę…
Ssaki górskie: kozica, świstak, nornik śnieżny, niedźwiedź, ryś, wilk, jeleń
Kozica
Jest to zwierzę herbowe tatrzańskich parków narodowych (polskiego i słowackiego). Kozica żyjąca w Tatrach jest podgatunkiem występującym tylko w tych górach (endemit) i reliktem epoki lodowcowej. Poza Tatrami inne podgatunki kozicy żyją m. in. w Alpach, Pirenejach, górach Bałkanów a nawet na Olimpie w Grecji. Samiec kozicy nazywany jest capem, samica kozą, a młode koźlęciem. Ich stado to kierdel.
Jest znakomicie przystosowana do życia w warunkach wysokogórskich. Ma silną budowę ciała, a równocześnie potrafi wykonywać dalekie skoki (i nie przewracać się przy lądowaniu…). Jej racice działają jak buty z wibramem albo raki wspinaczkowe, ponieważ mają bardzo twarde krawędzie, a miękki środek. Wyjątkowo duże jak na jej wielkość ciała serce pozwala dostarczać natlenioną krew (ma we krwi znacznie więcej czerwonych krwinek transportujących tlen od innych zwierząt) do mięśni przy nagłych i ekstremalnych wysiłkach (np. ucieczka przed drapieżnikiem albo nachalnym fotografem). Gęsta sierść chroni ją przed wychłodzeniem, dlatego też podczas upałów woli chronić się przed nadmiernym nagrzewaniem w zacienionych, chłodniejszych miejscach, a nawet przebywać na letnich płatach śniegu, gdzie dodatkowo nie prześladują jej natrętne latem owady. Przystosowanie do niskich temperatur powietrza potwierdza, że kozice rozprzestrzeniły się w Europie podczas epoki lodowcowej.
Głowę kozic, zarówno samców (capów) jak i samic (kóz), zdobią rogi zwane hakami. Rosną one przez całe życie kozicy. Haki samców są nieco większe i silniej zakrzywione. Kiedyś wierzono, że haki pomagają kozicom w poruszaniu się po stromych skałach…
Jest typowym roślinożercą. Zjedzony pokarm przeżuwa ponownie jak inne przeżuwacze, aby żyjące w jej przewodzie pokarmowym bakterie rozłożyły zawartą w nim celulozę na możliwe do strawienia cukry. Chętnie zjada zarówno ziołorośla, a wśród nich takie zioła jak litwor
i miłosnę, rośliny łąk wysokogórskich z jej przysmakiem – kozłowcem (kiedyś wierzono, że jego zjadanie likwiduje lęk wysokości) jak i mchy, borówki czy nawet drzewka, zwłaszcza rosnącą nad górną granicą lasu jarzębinę.
Ruja kozicy odbywa się na przełomie jesieni i zimy, kiedy to kozy łączą się w większe kierdle, wokół których pojawiają się samce, walczące pomiędzy sobą o prawo przedłużenia gatunku. Podczas rui najłatwiej jest policzyć kozice, co pracownicy tatrzańskich parków narodowych robią już od lat pięćdziesiątych XX wieku. Obecnie po obydwu stronach Tatr żyje łącznie około tysiąca tych wspaniałych zwierząt.
Kozice rodzą swoje młode (kocą się) na przełomie maja i czerwca, kiedy warunki wysoko
w górach często są jeszcze zimowe. Ciężarna koza wybiera wtedy jako „kotelnicę” otoczoną skałami dolinkę lub żleb, gdzie ma szansę uniknąć ataku potencjalnego wroga podczas porodu. Od początku życia na młode koźlęta czyhają rozmaite niebezpieczeństwa jak atak orła, rysia, wilka czy nawet lisa, zejście lawiny, załamanie się pogody i intensywne opady śniegu. Matka opiekuje się troskliwie koźlętami, nie tylko potrafi przegonić wroga, ale również stara się chronić młode przed upadkiem.
Kozice w przeszłości były bardzo zaciekle tępione przez ludzi również ze względu na mięso, skóry, łój oraz trofea myśliwskie. W przewodzie pokarmowym kozicy powstają tzw. gule bezoarowe, czyli resztki zlepionych, niestrawionych żywic i sierści. Były kiedyś traktowane jako lekarstwo, co przekładało się na jeszcze większe zainteresowanie człowieka tym zwierzęciem. W związku z tym w drugiej połowie XIX wieku tatrzańska populacja kozic była na krawędzi wyginięcia, jednak mądre i skuteczne działania ówczesnych luminarzy wiedzy
i miłośników Tatr doprowadziły do objęcia kozic (i świstaków) ochroną gatunkową już w roku 1868 (Ustawa galicyjskiego Sejmu Krajowego we Lwowie „względem zakazu łapania, wytępienia i sprzedawania zwierząt alpejskich właściwych Tatrom, świstaka i dzikich kóz”).
Świstak
Świstak jest uosobieniem czujności i oszczędności (energii). Jego oczy są umieszczone na głowie w taki sposób, że kiedy wychyla głowę z nory, to jeszcze nie widać świstaka na zewnątrz, a jego oczy, jak peryskop, lustrują otoczenie, wychwytując ewentualne zagrożenie. Jest wielkości zająca, jego ciała okrywa ciepłe futerko, a zęby, podobnie jak u innych gryzoni rosną przez całe jego życie. Żyje w koloniach – grupach rodzinnych, do których co jakiś czas dołącza dorastający osobnik migrujący wiosną z sąsiednich kolonii.
Wycieńczone po śnie zimowym świstaki wychodzą na zewnątrz nory w kwietniu, często po przebiciu się przez grubą warstwę śniegu („wybijanie nory”). Tymczasem na zewnątrz nie mają jeszcze zbyt wiele pokarmu, a przecież straciły na przetrwanie zimy od 1/3 do nawet ½ masy swojego ciała. Pomimo osłabienia głodem, muszą jeszcze podjąć dodatkowy, wielki wysiłek, jakim jest odbycie rui. Nie mogą z tym czekać na „lepsze czasy”, bo młode, które się urodzą po ciąży trwającej nieco ponad miesiąc muszą zdążyć podrosnąć i utyć na tyle, aby starczyło im energii na przetrwanie zimy. Całe lato (choć na wysokości, na której żyją świstaki, trudno mówić o lecie…) świstaki aktywnie żerują, ale też bawią się i biją między sobą, poświęcając też sporo czasu na pilnowanie terenu, przed potencjalnym wrogiem. Jeśli taki się pojawi, to dyżurujący osobnik głośnym świstem (stąd nazwa tego miłego zwierzątka) ostrzega całą kolonię, która ma czas na ukrycie się w norach.
Do zimy świstaki przygotowują się starannie, kopiąc lub naprawiając głębszą od letniej norę, susząc trawę, którą wyścielą legowisko. Kiedy na przełomie września i października temperatury powietrza spadają, a przemrożone rośliny tracą sporo swych właściwości odżywczych, ospałe i utuczone świstaki starannie „zabijają” norę, chroniąc się w ten sposób nie tylko przed wnikaniem zimnego powietrza do legowiska, ale też przez wizytami nieproszonych gości, dla których hibernujące „tłuste kluchy” byłyby smacznym kąskiem. W przetrwaniu zimy młodym świstaczkom pomaga to, że zimują całymi rodzinami, przytulone do siebie. Starsze i tłuściejsze osobniki osłaniają i podgrzewają ciepłem swojego ciała młode. Świstaki hibernujące obniżają temperaturę ciała i zwalniają tempo bicia serca, co pomaga oszczędniej gospodarować zapasami energii na zimę. Jeśli temperatura ich ciała nadmiernie się obniży, świstaki rozbudzają się nieco i w ten sposób podnoszą temperaturę ciała.
Muszą się dobrze pilnować, bo na ich mięso czyhają zarówno duże ptaki drapieżne, jak np. orły przednie, lisy czy inne drapieżniki zapuszczające się w piętro kosodrzewiny i hal, gdzie żyją świstaki. W przeszłości największym zagrożeniem dla świstaków był jednak człowiek, który polował na nie, nie tylko dla ich mięsa i skór, ale głównie dla pozyskania ich tłuszczu – słynnego sadła świstaczego, które stosowano w celach medycznych. Obecnie sadło takie pochodzące od świstaków z Alp, gdzie świstak jest zwierzęciem łownym, można kupić legalnie w aptekach. W XIX wieku świstaki znajdowały się (wraz z kozicami) na krawędzi wyginięcia. Uratowała je ustawa Sejmu Galicyjskiego o ochronie świstaków i kozic, z roku 1868, podjęta z inicjatywy profesora Maksymiliana Nowickiego i księdza Eugeniusza Janoty.
Nornik śnieżny (śnieżnik europejski)
Jest to gryzoń żyjących wśród głazów i rumowisk, gdzie porusza się w labiryncie szczelin
i pustek. W takim środowisku nie musi kopać nor. W takich szczelinach żyje w koloniach, wyścielając zeschłymi trawami swoje gniazda. Osiąga długość ciała do 14 cm. W porównaniu do jego długości ma gigantycznych rozmiarów wąsy osiągające do 6 cm, czyli prawie połowy długości ciała. Są to włosy czuciowe pomagające mu w poruszaniu się w mrocznych kryjówkach i nocą. Mimo tego że prowadzi on raczej nocny tryb życia, osobniki tego gatunku były widywane, jak wygrzewały się w promieniach słońca.
W Polsce występuje tylko w Tatrach, od piętra regla górnego w górę. Tatry to jego najbardziej wysunięte na północ siedlisko, bo poza nimi występuje w górach południowej Europy
i Bliskiego Wschodu.
Żywi się pokarmem roślinnym. Pożera zarówno kwiaty jak i nasiona czy jagody oraz części zielone roślin. Gromadzi zapasy żywności na zimę.
Dożywa do 2 lat, jednak najczęściej jego życie kończy się znacznie wcześniej. Często sprawcą jego końca jest gronostaj, który doskonale mieści się w szczelinach i labiryntach zajmowanych przez nornika. Innymi smakoszami jego mięsa są ptaki drapieżne polujące na niego, kiedy zdobywa pokarm na otwartych przestrzeniach trawiastych.
Sposobem na przetrwanie gatunku, na który polują drapieżniki jest u nornika skuteczność
w rozmnażaniu się. Samice rodzą w ciągu roku po 2 a nawet trzy mioty młodych, w których znajduje się do sześciu młodych. Młode rodzą się po 20 – 22 dniach od rui , a że dojrzewają do rozrodu już po kilku tygodniach, więc pod koniec lata mogą mieć równocześnie młode babcie i ich wnuczki.
Niedźwiedź
Jest to największe zwierzę żyjące w Tatrach. Dorosłe samce osiągają masę 350 kg, samice do ok. 200 kg. Kiedy rodzi się na początku lutego, mały niedźwiadek waży zaledwie około pół kilograma.
Niedźwiedzie są wszystkożerne, żywią się zarówno pokarmem roślinnym jak i innymi zwierzętami, na które polują, bądź znajdują jako padlinę. Wczesną wiosną niedźwiedzie poszukują wychodzącej spod śniegu padliny, zwłaszcza zabitych przez lawiny śnieżne kozic. Na początku lata pasą się na soczystych i pożywnych ziołach i trawach, a pod koniec lata i w jesieni poszukują słodkich owoców jak maliny, borówki czernice i brusznice oraz jarzębina celem zgromadzenia jak największej ilości tłuszczu w organizmie, celem spędzenia zimy bez poszukiwania pożywienia.
Zimę spędza w gawrze od początków grudnia do końca marca. Nie jest to tak głęboka hibernacja jak u świstaków, ale i tak temperatura ciała niedźwiedzia spada wtedy do ok. 31 stopni Celsjusza, a częstotliwość bicia serca z około 50 do kilkunastu uderzeń na minutę. Właśnie zimą, na początku lutego niedźwiedzice rodzą swoje młode, które są wielkości dużego szczura i mają masę ok. 0,5 kg. Karmią je i opiekują się nimi czasami nawet 2 lata, broniąc je przed wrogami, spośród których najgroźniejszymi są… inne niedźwiedzie! Prowadząca młode samica nie jest też najlepszym celem dla naszego aparatu fotograficznego, jeśli znajdziemy się zbyt blisko niej.
Ruja niedźwiedzia przypada na maj i czerwiec. Stare samce atakują wtedy a nawet czasem zabijają młode prowadzone przez samice, po to, aby samice przystąpiły do rui. Niedźwiedzie są terytorialistami i niechętnie tolerują na swoim terenie inne osobniki. Dorastające niedźwiedzie mają więc problem ze znalezieniem sobie odpowiedniego terytorium. Kilkuletnie niedźwiedzie podejmują w tym celu całkiem spore wędrówki. Do najsłynniejszych należy wędrówka osobnika zwanego Iwo, zaopatrzonego w obrożę z nadajnikiem GPS. W maju 2015 roku wyruszył od z polskiej części Tatr Wysokich na Słowację, dotarł aż na Węgry, skąd przeszedł ponownie przez Słowację w Bieszczady, pokonując w niespełna 4 tygodnie prawie 400 kilometrów.
Terytoria niedźwiedzi i trasy ich wędrówek pokrywają się z przebiegiem szlaków turystycznych, dlatego też spotkania ludzi z niedźwiedziem są w Tatrach stosunkowo częste. Nie należy wtedy wpadać w panikę, tylko zachować spokój (co łatwo napisać a trudno zrealizować…) i spokojnie się wycofać. Widok wycofującego się spokojnie człowieka przekonuje niedźwiedzia, że intruz nie miał złych zamiarów. Absolutnie nie należy dokarmiać niedźwiedzi i robić im zdjęć w sposób, który mógłby je pobudzić do agresji. Nie należy też przed niedźwiedziem uciekać, bo i tak, jeśli zechce, może nas dogonić, bo potrafi osiągnąć prędkość do 50 km/godzinę. Nie ma również sensu ucieczka przed nim na drzewo czy skały, bo On (jak nazywają niedźwiedzia mieszkańcy Podhala) wspina się po drzewach lepiej od nas, a po skałach równie skutecznie jak taternicy.
Zagrożeniem dla niedźwiedzi jest człowiek. W historii kontaktów człowieka z niedźwiedziem z reguły niedźwiedzie były stroną przegraną. Ludzie tępili niedźwiedzie, bo się ich bali, bo atakowały ich owce i krowy, bo miały cenne futro, mięso i tłuszcz. Czy my też możemy zrobić krzywdę niedźwiedziowi? Niestety, tak. Pamiętajmy, że pozostawione na szlaku jadalne śmieci przyzwyczają niedźwiedzia do szukania jedzenia pochodzącego od ludzi i doprowadzą go w końcu do schronisk tatrzańskich i siedzib ludzkich w pobliżu Tatr, gdzie będą stwarzały poważne zagrożenie. Nawet kawałek kanapki, skórka z owocu czy cukierek może zmienić zachowanie niedźwiedzia, dlatego też miejsca z dostępem do jedzenia i śmieci przy tatrzańskich obiektach są ogrodzone pastuchami elektrycznymi, a najbardziej problemowe osobniki noszą na szyjach obroże z nadajnikami pokazującymi ich lokalizację. Możemy też zjawić się zbyt blisko młodych prowadzonych przez samicę. Aby tego uniknąć, warto przestrzegać przepisów o zakazie poruszania się po zmroku po terenie TPN-u poza okresem zimowym.
Ryś
Ryś jest największym dzikim kotem żyjącym w Tatrach. Osiąga wielkość dużego psa, przy czym samce są nieco większe od samic. Tak jak większość kotowatych rysie mają wysuwane pazury – podczas chodzenia chowają je, a wysuwają w razie potrzeby. Ostre pazury rysia są skuteczną bronią, podobnie jak jego ostre i spore zęby, którymi potrafi bez problemu przegryźć szyję sporej zdobyczy. Pazury pomagają mu też we wspinaczce na drzewa, co przydaje mu się zarówno przy polowaniu jak i w razie potrzeby ucieczki przez wilkami. Stosunkowo szerokie łapy i możliwość rozczapierzania palców ułatwiają rysiowi poruszanie się w kopnym śniegu, bo dzięki nim ryś się nie zapada w nim tak głęboko jak zwierzęta o mniejszej powierzchni nogi, jak np. sarna.
Ryś jest słabym biegaczem na dłuższych dystansach, bo szybko się męczy, dlatego w polowaniu nie stosuje techniki zagonienia swojej ofiary, jak robią to wilki, tylko woli podkradać się chyłkiem do swojej ofiary i skoczyć na nią z zasadzki. Ma doskonały wzrok, dlatego też nazywany był w przeszłości ostrowidzem. Potrafi dostrzec swoją zdobycz nawet nocą. W usłyszeniu potencjalnej zdobyczy pomagają mu pędzelki ze sztywnych, czarnych włosów na końcu uszu. Ogon rysia jest stosunkowo krótki, a jego końcówka jest ciemno umaszczona. Krótki ogon jest efektem ewolucji, kiedy jego przodkowie nie wspinali się na drzewa (w czym jest przydatny długi ogon), tylko prowadzili naziemny tryb życia.
Ryś nie zapada w sen zimowy, jest aktywny przez cały czas. Jego rude letnie futro pokryte cętkami szarzeje wtedy i robi się gęste, doskonale go chroniąc przed zimnem. Trzy warstwy włosów pokrywające ciało rysia są w stanie poradzić sobie z największym mrozem.
Jego ulubionym pokarmem są sarny, choć w razie potrzeby potrafi upolować też młodego jelenia i inne, mniejsze ssaki i ptaki. Obok saren drugim z największych przysmaków rysia są kozice, choć w polowaniu na nie rysie nie mogą liczyć na możliwość zasadzki na niskim konarze drzewa. Ryś nie jest w stanie zjeść od razu całej sarny czy cielęcia jelenia, dlatego też resztę swojej zdobyczy po napełnieniu żołądka chowa przed innymi chętnymi, choć często się zdarza, że nadjedzone przez rysia zwierzęta zjadają inne drapieżniki czy padlinożercy.
Rysie żyją samotnie, pilnując swoich terytoriów, których granice znakują moczem. Jest to informacją dla innych rysi, że ten teren jest zajęty. Jedynie samice podczas opieki nad młodymi mają towarzystwo. Rysice uczą troskliwie swoje młode polowania, początkowo podprowadzając je do wcześniej zabitych zwierząt, następnie pozwalając młodym na odniesienie sukcesu łowieckiego. Ale nawet dorosły i doświadczony ryś nie zawsze upoluje od razu swoją zdobycz. Dzięki temu prowadzi selekcję swoich ofiar, utrzymując ich populacje w zdrowiu i dobrej kondycji.
Ze względu na potrzebę sporego terytorium rysi w Tatrzańskim Parku Narodowym żyje zaledwie kilka osobników. Rysie podejmują czasami dość dalekie wędrówki celem znalezienia własnego terytorium bądź partnera lub partnerki. Gody ich odbywają się na przedwiośniu. Mówi się wtedy, że rysie „się marcują”.
Rysie, mimo tego że są groźnymi drapieżnikami, nie atakują ludzi. Mogą natomiast paść ofiarą wilków. Dożywają na wolności do wieku kilkunastu lat, choć w niewoli mogą dożyć nawet ponad 20 lat. Zapadają na rozmaite choroby (np. wściekliznę), trapią je liczne pasożyty. Pasożyty i choroby groźne dla rysia mogą się dostać do ich środowiska zawleczone np. przez psy i jest to jedną kilku przyczyn, dla których nie wolno wprowadzać psów do Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Wilk
Jest przodkiem psa i osiąga wielkość dużego psa. Wilk jest doskonałym myśliwym polującym w grupie. Stado wilków czyli wataha jest najczęściej grupą rodzinną. Tak zwana para alfa to rodzice; wadera (samica) i basior (samiec). Para rodziców wilczych ma ruję w lutym, a już pod koniec kwietnia rodzą się młode wilczki. Poród następuje w wykopanej przez waderę norze lub innym, dobrze ukrytym legowisku. W miocie jest kilka młodych, ale nie wszystkie mają szansę na dotrwanie do dorosłości, choć najmłodszymi opiekują się i dokarmiają je wszyscy członkowie watahy, którą tworzą poza rodzicami również ich starsze dzieci. Basior – ojciec młodych dokarmia matkę oraz młode mięsem, które przynosi w żołądku i zwraca lekko nadtrawione. Jeśli gniazdu grozi jakieś niebezpieczeństwo, rodzice przenoszą maluchy w zębach w bezpieczne miejsce.
Para wilków związana jest ze sobą do śmierci jednego z nich. Młode dorastające wilki opuszczają rodzinną watahę i poszukują nowych terytoriów, aby założyć swoją własną. Jako drapieżniki znajdujące się na szczycie piramidy pokarmowej wilki potrzebują dużej przestrzeni do przetrwania. W ciągu nocy wataha może przebiec ponad 50 km. Ich terytoria muszą mieć powierzchnię od 150 km2 do kilkuset km2 , w zależności od zasobności w zwierzynę, na którą polują. Przemieszczająca się wataha wilków pozostawia czasami tylko jeden trop. Idące za przewodnikiem wilki wkładają swoje łapy dokładnie w te same miejsca, gdzie zrobili to ich poprzednicy. Utrudnia to oszacowanie ich liczebności ich potencjalnym prześladowcom.
Wilki znakują swój teren zapachem moczu i odchodów, czasami też drapią podłoże, zostawiając zapach łap. Nie szczekają jak psy, tylko powarkują, skomlą i piszczą. Na większe odległości komunikują się charakterystycznym wyciem, słyszanym z odległości nawet kilku kilometrów. Jeszcze innym sposobem ich wzajemnej komunikacji są pozy ciała. Przykładowo, przyjęcie przez wilka pozy uległości powoduje zanik agresji u drugiego osobnika. Członkowie wilczej watahy nie zagryzają się między sobą na śmierć, jak zwykło się uważać, tylko współpracują między sobą.
Podstawowym pokarmem wilka są jelenie, poza nimi wilki chętnie polują też na sarny, kozice, dziki i inne zwierzęta. W razie głodu nie pogardzą nawet żabą trawną. Na swoim terytorium zabijają też wałęsające się psy i koty. Wilki dostosowują swoją liczebność do zasobności pożywienia obszaru, na którym mieszkają. Kiedy jedzenia jest bardzo dużo (np. na wiatrołomach pokrytych dużą ilością młodych drzew, krzewów i ziołorośli rozmnożyły się jelenie), większość młodych wilków dożywa do dorosłości i ich liczba wzrasta, kiedy natomiast spada liczba potencjalnych ofiar i wilki cierpią głód, niewiele wilczków dorasta do dorosłości i populacja wilka się zmniejsza. Zwiększenie się liczebności wilków na jakimś obszarze sprzyja też roznoszeniu pomiędzy nimi chorób i pasożytów. Wilki mogą m. in. chorować na wściekliznę i nosówkę, bardzo groźnym jest też dla nich świerzb. Wprowadzanie psów na teren wilków może też przyczyniać się do zawleczenia groźnych dla wilków chorób. Choroby, pasożyty i rozmaite kontuzje odniesione podczas łowów powodują, że wilki na wolności żyją krócej od swoich psich kuzynów.
Od wielu lat nie notuje się przypadków atakowania przez wilki ludzi. Złą opinię wilki „zawdzięczają” bajce o Czerwonym Kapturku oraz przypadkom atakowania zwierząt gospodarskich. Niestety, czasami niektóre wilki „idą na łatwiznę” i atakują owce lub krowy. Jako że wilki są objęte ochroną, za szkody przez nie wyrządzone odszkodowania wypłaca państwo. Czasami też zwierzęta hodowlane zagryzane są przez wałęsające się, zdziczałe psy, a efekt idzie na konto wilków.
Wilki w przeszłości były silnie tępione przez człowieka, obecnie ich populacja się odradza, w ślad za wzrastającą liczebnością ich potencjalnych ofiar.
Jeleń
Jeleń europejski to jedno z największych zwierząt Tatr. Dorosłe samce osiągają masę nawet powyżej 400 kg. Samice są nieco mniejsze i lżejsze.
Samiec jelenia nazywany jest bykiem, samica to łania (a nie sarna jak czasami niektóre osoby uważają), natomiast dziecko, to cielak. Stado jeleni nazywane jest chmarą. Głowę byka wieńczy poroże, twór rogowy tym różniący się od rogów, że co roku jest zrzucane i co roku odrasta. Poroże jest w środku pełne. Po zrzuceniu starego, nowe poroże odrasta w bardzo szybkim czasie (kilka miesięcy), początkowo pokryte jest skórą z miękkimi włoskami, zwaną scypułem, który zasycha w lecie i jest przez jelenie wycierany, aby stanowiło oręż i ozdobę podczas ich godów.
Ruja jeleni zwana rykowiskiem należy do najpiękniejszych spektakli przyrody. Byki wydają głośne i groźnie brzmiące porykiwania, mające zawczasu zniechęcić potencjalnych rywali do odwiedzania ich haremów. Czasami, kiedy dochodzi do spotkania byków o podobnej sile, następuje konfrontacja i walczą, przepychając się porożem. Takie walki silnie wyczerpują byki i czasami kończą się nawet kontuzjami. Rykowisko jeleni jest atrakcyjne dla obserwatorów przyrody, bo jelenie tracą wtedy swoją płochliwość i dają się obserwować, choć należy wtedy zachować ostrożność, bo podniecone i zdenerwowane byki mogą być wtedy groźne nawet dla ludzi.
Zima jest trudnym okresem dla jeleni. Mają wtedy utrudniony dostęp do pokarmu, kopny śnieg jest też przeszkodą w poruszaniu się, dodatkowo wyczerpując siły zwierząt. To co jest utrudnieniem dla jeleni, ułatwia wtedy polowanie ich prześladowcom – wilkom. W lutym i marcu byki zrzucają poroże, w związku z czym mają dodatkowo utrudnioną możliwość obrony przed napastnikami.
Łanie rodzą swoje cielaki w maju. Przez kilka dni po porodzie młode leży ukryte w trawach i ziołach, podczas gdy matka żeruje w pobliżu, chroniąc je przed potencjalnym wrogiem. Jeśli podczas wiosennego spaceru natkniemy się na takiego ślicznego, nakrapianego malucha, nie dotykajmy go, tylko jak najszybciej oddalmy się od tego miejsca. Cielak nie został porzucony przez matkę, tylko opiekuje się ona nim z pewnej odległości, dla jego większego bezpieczeństwa. Kiedy cielak nieco się wzmocni, towarzyszy matce w wędrówkach, a wtedy łania może być agresywna w stosunku do domniemanego agresora, np. człowieka lub psa. Łania potrafi zmłócić psa racicami w bardzo dotkliwy sposób!
Jelenie są podstawowym pokarmem dla wilków, ale na młode jelenie skutecznie poluje też ryś. Chorują też i cierpią z powodu wielu pasożytów.
Jelenie były i są cenną zdobyczą myśliwych, natomiast w parku narodowym, podobnie jak inne zwierzęta i rośliny objęte są ochroną. Nie wolno tu też zbierać poroża. Jelenie, które od kilku pokoleń nie doznały krzywdy od człowieka, mogą się przyzwyczaić do obecności ludzi, przebywać w miejscach zamieszkałych przez ludzi, jak np. okolice Ronda Jana Pawła II w Zakopanem, gdzie chmara łań z cielętami od szeregu lat stała się dodatkową atrakcją turystyczną.